Archiwum 13 stycznia 2005


sty 13 2005 W życiu nic nie jest czarno – białe....
Komentarze: 2

 Jest czarne albo białe, u mnie czarne z białymi przejaśnieniami, których jest bardzo mało. Wczoraj spotkały mnie nie miłe sytuacje, cały wieczór myślałam o tym, co mi się przydarzyło, po spotkaniu opłatkowym scholi. Byłam na Mszy Świętej wieczornej, na której moja schola śpiewała, ale ja po tym, co mi się akurat przydarzyło nie byłam w stanie skupić się na śpiewaniu. W mojej głowie wciąż kłębiły się myśli na temat mojego dotychczasowego życia i tego, co w najbliższych dniach mnie czeka. Po Mszy Świętej, poszliśmy na salkę, gdzie odbywają się nasze próby, na spotkanie opłatkowe. Wchodząc na plebanię spotkałam moją znajomą, z którą zamieniłam kilka słów. W czasie naszej rozmowy przechodził obok ksiądz proboszcz, i poprosił mnie abym porozmawiałam z nim, bo zauważył, że na Mszy byłam jakaś taka smutna, nie wiedziałam, że po mnie to widać, bo zazwyczaj kryję mój stan wewnętrzny na zewnątrz, tym razem się nie udało. Rozmowa była długa, po niej zeszliśmy na salkę, i proboszcz powiedział, że Ewangelię ja przeczytam, bo on ma niedyspozycję głosową i podał mi psałterz, ja nie lubię a raczej można powiedzieć, że akurat w tym gronie wstydzę się, … jeśli chodzi o Msze Święte- lubię odczytywać nauki. Nie wypadało odmówić proboszczowi. Do tego wszystkiego trochę mi smutno, bo 22 stycznia, tuż po moich imieninach, jest dzień skupienia, ale ja nie mogę z różnych powodów n niego pojechać, a tak się chciałam spotkać z moimi znajomymi i z siostrami

blog_agusi : :